o tych bliższych i dalszych podróżach

motocyklem przez życie – karolina frytarda dudzik

przed startem

Etap 12 jeszcze palcem po mapie :)

Tym razem nie motocyklem, a… rowerem. Urządzając ten skrawek ogródka jakiś czas temu, nie przewidziałam, że świat będę też zwiedzać na… rowerze. Wyjazdów trochę już było… ale nie będę tu rozpisywać się o wszystkich perypetiach. Za to będzie opowieść o jednej wyprawie…

Siedzieliśmy z Piotrkiem i piliśmy herbatę, ale było ponad 2 lata temu, po jego powrocie z podróży rowerowej do Chin, w ramach Rowerowego Jamboree do Japonii. I z tej luźnej rozmowy, gdzie mówiliśmy o swoich różnych pomysłach do realizacji, zsynchronizowało nam się jedno marzenie… podróż koleją transsyberyjską…

Mniej więcej rok później, w okolicach maja zadzwonił Piotrek z propozycją nie do odrzucenia!

  • Jedziemy rowerami na Syberię? Bajkał albo Burjację? Mam argument! Na miejsce możemy jechać, no albo po podróży wracać koleją transsyberyjską?

Odpowiedź znałam od razu! Przygotowania jeszcze trwają. Nie jedziemy też sami. Nasz wyjazd jest częścią rowerowej sztafety dookoła świata – Bike Jamboree. Jedziemy w 12 etapie, przez Burjację, a przynajmniej taki jest plan. A jak będzie okaże się na miejscu…